Jak to jest? Dobre pytanie. Fikcja czy rzeczywistość? Chciałem złożyć wniosek o odbycie służby przygotowawczej (do której teoretycznie powołuje się każdego chętnego), a później startować do NSR. Sens mojej rozmowy z urzędniczką, która pracuje w WKU jest mniej więcej taki (mnie to ogólnie rozbawiło, więc pośmiejmy się razem

)...:
1) chciałbym zgłosić się do odbycia służby przygotowawczej w korpusie oficerskim, gdyż posiadam odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje -> odp: nie przewiduje się organizowania takiego przeszkolenia, bo jednostki nie zgłosiły zapotrzebowania...i za pewne nie będzie takiego przeszkolenia w przyszłości
2) to w takim razie w korpusie podoficerskim -> odp: WKUxxx jest małym okręgiem, dostało tylko 1 miejsce, zgłoszonych jest ponad 60 chętnych, więc nie ma sensu składać wniosku
3) zatem niech będzie korpus szeregowych, bardzo zależy mi na odbyciu tej służby -> odp: ma pan prawo jazdy kat. C lub C+E? Nie? Nie ma sensu składać wniosku, bo i tak nie będzie rozpatrzony pozytywnie.
Spróbuje ktoś kompetentny to skomentować? Po co ta cała nagonka, reklamy, targi pracy, ulotki, itp?
Mam wykształcenie wyższe techniczne zdobyte na dobrej (moim zdaniem) uczelni. Kierunek i specjalność jak najbardziej przyszłościowy. Zainteresowanie wojskiem staram się łączyć z posiadaną wiedzą techniczną. Zgłosiłem się na ochotnika do odbycia przeszkolenia w trakcie studiów, ale nie miałem takiego szczęścia, aby "pobawić się wojsko w trakcie wakacji". Kilka lat służyłem w OSP, trenowałem krav mage, 2 lata spędzone na strzelnicy, specjalistyczne kursy, mam kat. zdrowia "Z", po za tym jestem na tyle szurnięty, że chcę służyć w armii. Zatem kogo generalicja szuka do służby?
Co by nie było i tak będę dalej próbował. Czy to do szkoły podoficerskiej (może kiedyś znowu będą brali z cywila) czy to do oficerskiej we Wrocławiu.