Wielkie współczucie dla tych młodych chłopaków - którzy służą, (lub mają zamiar służyć) jako słynni
"starsi szeregowi zawodowi - kontraktowi".
Nasz beznadziejny Rząd wymyślił taką głupią, a zarazem bardzo sprytną reformę, i robi w ch..a młodych ludzi. Ale na szczęscię coraz więcej tych osób przejrzało na oczy.
Nie oszukujmy się. W Polsce brakuje pieniędzy na podstawowe cele dla MON-u, takie jak podstawowe uzbrojenie, czy pensje dla tych szeregowych (bo czy 2300 to jakieś stosunkowo duże pieniądze?)
Tak więc niema szans aby MON płacił jeszcze emerytury tym "kontraktowym"
12 lat służby i usłyszy taki; "panu już podziękujemy, zmieniamy na nowszy model". I co? Jakaś marna odprawa - albo i nie (bo za pare lat to się jeszcze może zmienić), i będziesz musiał
tyrać do 65lat, do cywilnej "jałmużny" (czyt. emerytury).
Nasz Rząd szczyci się tym, że że ma armię na wzór innych państw - w pełni zawodową i profesjonalną.
Rzeczywiscie z nazwy to zawodowa ona jest. A profesjonalna? - może 30% żołnierzy, i 20% polskiego sprzętu i uzbrojenia jest profesjonalne.
Ale już na pewno w żadnym z tych państw nie ma tak, że po dwunastu latach żołnierz zostaje "wyrzucony" i zostaje z niczym.
Ktoś powie, że przecież może awansować. Zgadzam się, teoretycznie może. Ale jak jest w praktyce, to każdy kto się trochę orientuje w tym temacie, to wie jak jest - mogą awansować nieliczni.
Założeniem MON-u jest aby połowę tej dumnej stutysięcznej armii stanowili "kontraktowi" (którym później nie będzie musiał płacić emerytur), i tak już musi pozostać. Zresztą trudno aby na etacie np. strzelca, czy spawacza pracował żołnierz w stopniu oficerskim.
Według mnie z żołnierzem kontraktowym, po okresie próbnym (np. pięciu latach) powinna być zawierana umowa na pełnienie służby stałej - jeżeli nadaje się do pełnienia służby. A jeżeli się nie nadaje - to zerwanie kontraktu. I nie chodzi tu o możliwość awansu (służba w stopniu szeregowego, czy st.szeregowego to jakaś ujma), tylko o zagwarantowanie czegoś tym ludziom po skończeniu służby.

